Ważne dla mnie - Obiekty powiat garwoliński

KAPLICZKI KRZYŻE KOŚCIOŁY POMNIKI AKTUALNOŚCI
INNE CIEKAWE OBIEKTY W POWIECIE GARWOLIŃSKIM
Kazik Paciorek
Przejdź do treści

Ważne dla mnie

Miejsca Pamięci Narodowej
 Historia ludzkości to praktycznie historia wojen, których apogeum były dwie wojny światowe. Spowodowały one zagładę milionów istnień ludzkich, żołnierzy i cywilów. Cywile zawsze byli niepotrzebnymi ofiarami wojen. Z żołnierzami była bardziej skomplikowana sprawa. Byli zawodowi żołnierze, byli ochotnicy, byli ludzie, którzy udział w wojnie uważali za swój patriotyczny obowiązek. Jednak większość szeregowych żołnierzy, zwłaszcza w obu wojnach światowych, szła do wojska pod przymusem i to we wszystkich armiach. Wymownym przykładem jest jest Armia Czerwona w składzie której było wielu Azjatów, a którzy nie odróżniali Polski od Portugalii. Wszyscy ci szeregowi żołnierze, ze wszystkich armii, walczyli, ginęli często nie wiedząc po co, za co i na co.
  W Polsce, w czasie okupacji, młodzież (i nie tylko) chciała walczyć z Niemcami. Wstępowała więc do organizacji, do której należał kolega lub która była najbliżej. Walczyli więc z okupantem należąc do Gwardii Ludowej, Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich, Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, partyzanckich oddziałów radzieckich i innych organizacji. Walczyli i ginęli. Najczęściej też nie mieli świadomości, że przywódcy walczą o różną Polskę.
  W I wojnie światowej było jeszcze normalnie. Głównodowodzący armią niemiecką wydał rozkaz, że martwy wróg to nie wróg. Kazał grodzić cmenarze wojenne bez względu na narodowość. Podjęli to Austriacy. Dlatego do dzisiaj na terenie powiatu garwolińskiego jest sporo takich cmentarzy. W II wojnę światową wszyscy zgłupieli. Np. czerwonoarmiści potrafili czołgiem rozjechać własny cmentarz widząc tam gotyckie litery.
  Dzisiaj (luty 2020) boli mnie, że nasi rządzący, 75 lat po zakończeniu wojny, nie zmądrzeli. Dzielą partyzantów na tych, którzy słusznie walczyli i zabijali Niemców oraz ginęli oraz na tych, którzy robili to samo niesłusznie. Tuż po wojnie, wg rządzących, słusznie walczyli z okupantem tylko członkowie GL i AL. W czasach PRL-u doszło BCh. Po 1990 roku okazało się, że słusznie ginęli tylko członowie AK. Potem przyszła moda na NSZ. Obecnie największymi bohaterami są żołnierz wyklęci, z których połowa heroicznie walczyła z narzuconym nam ustrojem a druga to zwykli bandyci, którzy zabijali niewinnych i urządzali napady rabunkowe, by przeżyć. Taki sam podział wprowadzono wśród żołnierzy. Młodzież wstydzi się przyznać, ich że rodzice walczyli w I czy II Armii Wojska Polskiego.
  Dwa przykłady z naszego podwórka. Trzy kilometry ode mnie w 1944 roku na drodze Garwolin - Ryki, rosyjski oddział partyzancki urządził zasadzkę na Niemców. Zniszczyli samochód i zabili kilku żołnierzy. Rozmawiałem ze starszymi ludźmi (już nieżyjącmi). Opowiadali, jak się cieszyli i, mimo ryzyka, podkradali się, by zobaczyć, że ktoś dokopał Niemcom. Wg dzisiejszych standartów to Rosjanie niesłusznie walczyli a właściwie to ich wcale nie było. Drugi przykład. Chłopak spod Życzyna tuż po wojnie został wcielony do wojska. Gdy przyjechał na przepustę i w sobotę wyszedł na wieś, zaatakowali go członkowie NSZ za to, że wstąpił nie do tego wojska (jakby miał coś do powiedzenia). Pobili go ci żołnierze a uratowali od śmierci mieszkańcy.
  Dzisiaj rozbiera się pomniki żołnierzy radzieckich oraz przerabia polskie. Zaczyna to być śmieszne i straszne. Zostawcie w spokoju zabitych i pochowanych. Pomniki to też historia.
 Podoba mi się podejście władz w Sobolewie. Jest tu jedyny pomnik w powiecie (nie widziałem nigdzie drugiego w Polsce), gdzie na jednym obelisku są wymienieni wspólnie zabici żołnierze z AL, AK, BCh oraz Żydzi.
 Napiszę jeszcze o zmianach nazw ulic. W Sobolewie uczył w czasie wojny Kazimierz Marzysz, cichy, spokojny, lubiany nauczyciel. Nikt nie podejrzewał, że jest szefem miejscowej komórki Komunistycznej Partii Polski i brał czynny udział w walce z Niemcami. W końcu Niemcy dopatrzyli się i zginął w obozie koncentracyjnym. Obecne władze w "nagrodę" zabrali Mu nazwę ulicy m.in. w Garwolinie. I znowu Sobolew wykazał się pozytywnie. Ulica Marzysza ocalała. I jeszcze dwa absurdy ze zmianą nazw. W Pilawie była ulica 22 lipca. Wg ustawy dekomunizacyjnej trzeba było nazwę zmienić. Mieszkańcy się niezgodzili a ktoś mądrzejszy umotywował nazwę, że to na cześć Napoleona (22 lipca 1807 rok - Napoleon Bonaparte nadał Księstwu Warszawskiemu Konstytucję oraz Kodeks cywilny). Nazwa ocalała. I jeszcze przykład z daleka. By wykazać absurd zmian, radny z Krakowa na sesji wysunął wniosek o zmianę nazwy "ul. Dworcowa". Motyw? Dworcow to stalinowski pisarz (Nikołaj Grigorjewicz Dworcow - ur. 6 grudnia?/19 grudnia 1917, zm. 25 stycznia 1985 – radziecki pisarz, członek Związku)..
Wróć do spisu treści